sobota, 8 października 2011


 wyjątkowo zimno dzisiaj, kaloryfer zaczął grzać pełną parą, ręce marzną a dym z ust wychodzi nawet gdy milczę. jest mi bardzo przykro, że Cię zostawię w Tym śmietniuku, naprawdę. ale to niczego nie zmieni oprócz tego, że nie będziemy wspólnie spędzać lekcji i nie będziemy nawzajem sobie rysować kutasów w zeszycie. pamiętaj, że to nie wszystko nie jest jeszcze pewne! jutro się zniszczymy, dobrze?

piątek, 7 października 2011

umyka mi już życie, zatracam je. ogarnij się, ogarnij. jutro sobota, po raz pierwszy od bardzo dawna chcę ją przesiedzieć w domu, w starym dresie, spiętych włosach i dzbanku truskawkowej herbaty. nadchodzi zimno, które mnie cieszy jednak. jak dobrze pójdzie w poniedziałek, to spełni się coś bardzo fajnego, trzymam sama za siebie kciuki, bo jestem samolubem. ludzie, chyba mnie wkurzacie, zamknijcie czasem swoje figlarne japki, dobrze?

wtorek, 4 października 2011

ja pierdole, z kim ja mieszkam do cholery jasnej!

poniedziałek, 3 października 2011

dziecko, dorośnij!

niedziela, 2 października 2011



znowu niedziela, znowu. zacznę się zaraz uczyć, jakoś trzeba się w końcu obudzić z kac humoru.